Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?
Zaloguj się
Jesteś nowy na OX.PL?

130. rocznica urodzin Gustawa Morcinka

W tym roku przypada 130. rocznica urodzin Gustawa Morcinka - polskiego pisarza związanego ze Śląskiem Cieszyńskim. "Urodziny" Morcinka świętował m.in. Skoczów. Z kolei w Dębowcu można było wziąć udział w wykładzie Haliny Szotek pt.: "Gustaw Morcinek - nieporozumienia wokół biografii pisarza".
źródło: ox.pl
dodał: MSZ

Komentarze

27
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze internautów. Wpisy niezgodne z regulaminem będą usuwane.
Dodając komentarz, akceptujesz postanowienia regulaminu.
Zobacz regulamin
2021-08-30 15:27:08
robespierre: Franciszek Karpiński, znany pamiętnikarz i poeta epoki oświecenia. W podróży do Wiednia przejeżdżał przez Śląsk Cieszyński, w jego pamiętnikach możemy przeczytać, że opuszcza Białą, ostatnie miasteczko polskie, i przyjeżdża, minąwszy granicę do Bielitz, nie wiedząc całkiem, że to Bielsko, i potem dziwi się, że spotkany po drodze wieśniak, zapytany o drogę do Oderberga, dodał: "Niemcy to nazwali Oderberg, a to miasto zwie się Bogumin po dawnemu. Ten mój język, pozostały między pospólstwem — dodaje sentymentalnie Karpiński — potwierdził mi wielkość dawną naszych Słowian, którzy tak zmarnieli w czasie teraźniejszym.
2021-08-30 15:27:32
robespierre: Sporadyczne zrywy buntownicze, z których największy w roku 1776 ogarnął 137 gmin, były pośrednią przyczyną, że chłop śląski powoli jakby przecierał oczy. Ponieważ jego wróg klasowy był Niemcem, Niemiec zaś przezywał go wzgardliwie „polnisches Gesindel”, przeto na tle owej odrębności klasowej jęło wyrastać poczucie odrębności narodowej, już nie „tutejszej”, ale polskiej. Ów proces przyśpieszały coroczne pącie, czyli pielgrzymki do Kalwarii Zebrzydowskiej, ba, nawet do Częstochowy, gdzie śląscy pątnicy spotykali się z procesjami z całej Polski. Takie spotkania przyczyniały się walnie do rozbudzania świadomości narodowej. Chodziło tu przede wszystkim o język. Zdumieni śląscy pątnicy przekonywali się, że pielgrzymi z „Polski” (miano tu na myśli ówczesną Galicję) i z „Ruskij Polski” mówią tym samym językiem, jakim posługują się Ślązacy. - Po jakiemu wy mówicie? - pytali śląscy pątnicy. - A dyć po polsku! - To wyście Polakami? - A dyć Polakami! „No, to my chyba także jesteśmy Polakami?!” - świtała nieśmiała myśl w ich pobożnych umysłach.
2021-08-30 15:27:52
robespierre: Zrodziła się ona wcześniej, zanim śląscy chłopi powędrowali do Panienki Marii w Kalwarii Zebrzydowskiej i w Częstochowie. Zakiełkowała chyba po raz pierwszy za czasów Napoleona. Chłop śląski bowiem, brany w rekruty do wojska austriackiego, znalazł się w Italii, gdy młody jeszcze, bo 27-letni Napoleon Bonaparte wiódł boje z Austrią w Lombardii. I ten rakuski „gemajne” ze Śląska Cieszyńskiego miał pobić jakiegoś tam Napoleona z piekła rodem, jego wąsatych wojaków gadających chyba po „egipcyjańsku”, oraz na dodatek jakiegoś generała Henryka Dąbrowskiego z jego nie mniej wąsatymi wojakami, gadającymi – o dziwo! Po polsku. Był to ten sam język, jakim mówiono koło Cieszyna, Strumienia, Skoczowa, Frysztatu i w Beskidzie, tylko jakby bardziej wypolerowany, ogładzony i trochę niby pański. Ale w każdym razie ten sam…
2021-08-30 15:28:15
robespierre: A że w rakuskich regimentach skrzeczeli mu nad uchem po niemiecku oficerowie i różne „zupaki” i bili go harapami, i znowu wymyślali od „polnisches Gesindel”, przeto jeden i drugi, i setny „gemajne” pomyślał, żeby tamci diabła zjedli i przechodził na drugą stronę. Do Legionów Dąbrowskiego. Z flintą i cielętnikiem, czyli tornistrem, i z nadzieją, że będzie przyjęty z otwartymi ramionami. Owszem, generał Dąbrowski przyjmował takich dezerterów z otwartymi ramionami .
2021-08-30 15:28:41
robespierre: Śląski otrok w mundurze polskiego legionisty przemierzał daleką drogę do tej dziwnej Polski, którą sobie inaczej wyobrażał, lecz której chciał być jednak wierny. I śpiewał, jakby to była pieśń kościelna, odpustowa, pontyfikalna, że jeszcze Polska nie zginęła, bo my żyjemy…
2021-08-30 15:29:09
robespierre: Przewędrowali więc śląscy „gemajni” całą Europę, tłukli, kogo im wskazał generał Dąbrowski, a potem wracali na swoje Szląsko jako weterani obwieszeni cudzoziemskimi medalami, kuternogi i dziady kalwaryjskie, i od swych panów brali baty na dębowej „barborze” za to, że zamiast wracać, kiedy się należało, i odrabiać pańszczyznę, zawieruszyli się gdzieś na „polskiej wojnie”, Zupełnie tak samo, jak w opowiadaniu Żeromskiego o żołnierzu tułaczu.
2021-08-30 15:29:29
robespierre: A potem nieraz jeszcze starzykowie, wygrzewający się pod ścianą chałupy w słońcu, nucili osobliwą pieśniczkę o Polsce, która jeszcze nie zginęła, bo oni żyją. Wnukowie dziwili się jej tak długo, aż nadeszła Wiosna Ludów. Wtedy przestali się dziwić.
2021-08-30 15:30:10
robespierre: Gdzieś tam w dalekim świecie trzeszczały trony, w Paryżu, Wiedniu, Berlinie i gdzie tylko wznoszono na ulicach barykady, królowie i cesarze truchleli, wypłowiałe hasła wielkiej rewolucji francuskiej nabierały znowu rumieńców, a „Marsylianka” stała się ponownie bojowym zawołaniem rebeliantów. Słowem, powiał jakby ogromny wicher z dalekiego świata, wicher pachnący wolnością.
2021-08-30 15:31:13
robespierre: I wtedy śląski otrok uwierzył, że nie czas czuć mu się pokrzywdzonym chłopem pańszczyźnianym, gdyż należy się mu wolność i nie czas być krzywdzonym polskim Ślązakiem. Za G. Morcinek "Ziemia Cieszyńska".
2021-08-30 15:35:26
robespierre: Paweł Stalmach nie opuszcza jednak rąk. Wraca do Cieszyna i zaczyna wydawać „Tygodnik Cieszyński”, a w roku 1885 przy współudziale ks. Ignacego Świeżego, ks. Jana Sikory, lekarza dr. Fischera, notariusza Andrzeja Kotuli, adwokatów: Jana Michejdy i Jana Kleinberga, rolników: Franciszka Halfara i Jana Sztwiertni, oraz nauczyciela Alfreda Brzeskiego zakłada Macierz Szkolną Księstwa Cieszyńskiego. Głównym jej celem było przeciwstawienie się germanizacji młodzieży śląskiej w niemieckich szkołach wydziałowych (Burgeschule) i gimnazjach. Młodzież ta przepadała dla polskości i tylko nieliczne jednostki potrafiły się oprzeć germanizacji.
2021-08-30 15:35:45
robespierre: Na Śląsku był brak polskiej inteligencji. Nie było ani naszych lekarzy, ani prawników, ani inżynierów, aczkolwiek śląska młodzież wybierała te zawody. Po ukończeniu studiów, a raczej jeszcze w trakcie ich trwania, stawała się z „deutschfreundlichen Schlesier” – „deutschgesinnten Schlesier”, lub po prostu taki biedaczyna z przewróconą głową gadał o sobie, że jest „der Schlonsak”, by wreszcie głosić, iż jest Niemcem. Przeszkadzało tylko i psuło dobre wrażenie polskie nazwisko. Starano się przeto zmienić jego pisownię w taki sposób, by wzrokowo robiło wrażenie nazwiska niemieckiego. A więc na przykład taki Jan Kowol jął się podpisywać Hans Kowoll, Franciszek Mańka przemienił się na Franza Mainkę, taki Wojciech Buzek puszył się bombastycznym nazwiskiem: Adalbert Buscheck.
2021-08-30 15:36:06
robespierre: Jedynie nieliczni księża katoliccy i protestanccy przyznawali się otwarcie do narodowości polskiej i przyłączali żarliwie do akcji wszczętej przez Stalmacha i jego towarzyszy. Reszta, zwłaszcza kler katolicki, zależny od wrocławskiego kardynała Koppa, a później po jego śmierci od kardynała Bertrama, jako że kościół katolicki na Śląsku Cieszyńskim należał do diecezji wrocławskiej, reszta tych księży uznawała wygodną neutralność w sprawach narodowych. Byleby swoją bożą szychtę odwalić i zbyte! A poza tym dajcie mi święty spokój!…
2021-08-30 15:36:25
robespierre: Podobnie miała się rzecz z nauczycielami w śląskich szkołach ludowych. Byli to Ślązacy, wychowankowie niemieckiego seminarium nauczycielskiego, uważający się albo za Niemców, albo tylko za „Szlązoków” nie mających nic wspólnego z narodowością polską. W szkole uczyli w języku polskim, lecz ten ich język, Boże się pożal! Był to albo jakiś cudaczny żargon polsko-niemiecki, albo gwara śląska najgorszego gatunku.
2021-08-30 15:36:48
robespierre: Oto jak wyglądał język takiego nauczyciela polskiej szkoły ludowej na cieszyńskiej wsi: „Ty, synek, leć gibko do Frau Oberlehrerin, a powiedz, żeby sztubmedla przyniosła od masorza pięć jelit, a potym żeby mi wypucowała winterok. Ale na vorhauzie!… A potem pójdziesz na banhof, a jak cug przyjedzie, to sie dziwej, czy moja Tante nie przyjechała!”
2021-08-30 15:37:10
robespierre: Lecz i między tymi umysłowymi kalekami byli nauczyciele, którzy wprawdzie ukończyli niemieckie seminarium, lecz czuli się Polakami. Nazywano ich „narodowcami”. Byli oni awangardą polskiego ruchu narodowego i społecznego na Ziemi Cieszyńskiej. Śląsk Cieszyński nie miał żadnej polskiej szkoły średniej. Ani gimnazjum polskiego, ani seminarium nauczycielskiego.
2021-08-30 15:37:32
robespierre: W wynajętej kamienicy kupca i radnego Mattera pomieściło się więc owo gimnazjum, pierwsze polskie gimnazjum na Śląsku. Przez osiem lat, bo aż do roku 1903 Macierz Szkolna wiązała z trudem koniec z końcem, by je utrzymać. Zdołała wyjść zwycięsko z tych kłopotów dzięki znacznym funduszom uzyskanym od Ignacego Bagińskiego z Odessy, który dorabiał się fortuny na nafcie, od Towarzystwa Biblioteki Polskiej w Rumunii, od dr. Hassewicza z Warszawy, od Komitetu Fundacji im. Tadeusza Kościuszki we Lwowie, a przede wszystkim od wielkiego jałmużnika – jak go przezwano – mecenasa Antoniego Osuchowskiego z Warszawy.
2021-08-30 15:38:44
robespierre: Dziwne więc rzeczy działy się na Ziemi Cieszyńskiej. Najpierw był osobliwy triumwirat: Paweł Oszelda, Paweł Stalmach, Andrzej Cienciała. Potem, była Wiosna Ludów. Z Wiosny Ludów urodziła się Czytelnia Polska, z niej zaś Macierz Szkolna Księstwa Cieszyńskiego, a z Macierzy polskość Śląska Cieszyńskiego. Za G. Morcinek "Ziemia Cieszyńska".
2021-08-30 16:04:19
robespierre: "Golgotowa" droga ludu Śląska Cieszyńskiego do Polski, obok tematyki pracy górniczej i opisu śląskich regionalności przewija się niemal przez cały pozostawiony dorobek tego wybitnego śląskiego pisarza, działacza społecznego i polityka. Z tego powodu przez niemieckich nazistów został osadzony w obozie koncentracyjnym. Swoje wspomnienia spisane tuż po wyzwoleniu z niewoli zawarł w pozycji pt. "Listy spod Morwy". W niezwykle szerokim spectrum tematycznym, jakie w swej twórczości prezentuje G. Morcinek, każdy Ślązak może znaleźć coś wyjątkowego dla siebie. Osobiście polecam książkę pt. "Ondraszek". Gustaw Morcinek przedstawił w książce pt. "Ondraszek" sylwetkę jednego z beskidzkich zbójników, który pozytywnie został zapamiętany przez miejscowych. Tytułowy Ondraszek był postacią historyczną, która żyła na przełomie wieków XVII i XVIII. Autor opisał tego zbójnickiego wudcę na podobieństwo antycznego herosa, stąd jego narodzinom towarzyszyły znaki, posiadał magiczne przedmioty, takie jak np. inkluz, cieszył się autorytetem, sławą, a także niezwykłą sprawnością i siłą. Dzieje Ondraszka zostały przez autora ujęte na kanwie wówczas panujących stosunków społeczno-ekonomicznych, z wyraźnie opisaną trudną sytuacją chłopów. Główny bohater w zamyśle autora jest wpisany w nurt tradycji chłopskiego oporu wymierzonego w nadużycia władzy świeckiej i wyznaniowej i jest w książce przedstawiony jako duchowy następca Aleksandra Kostki-Napierskiego, Kaspra Piki, czy Stanisława Łętowskiego, a także jako prekursor Pawła Oszeldy, Pawła Stalmacha, Andrzeja Cienciały i pozostałych działaczy narodowych epoki Wiosny Ludów. Kompania Ondraszka zaprezentowana na kartach dzieła składa się z przedstawicieli różnych narodowości, których łączy wspólna sprawa. Wątek służby późniejszych zbójników pod rozkazami Franciszka II Rakoczego w trakcie powstania antyhabsburskiego został ujęty jako z góry skazany na niepowodzenie, jako opierający się na sojuszu pomiędzy arystokracją i ludem. G. Morcinek wyczerpująco zarysował sprawę ludowej obrzędowości i mentalności chłopskiej.
2021-08-30 16:42:31
robespierre: W książce pt. "Czarna Julka" G. Morcinek zawarł tematykę relacji pomiędzy poszczególnymi narodami i społecznościami, które niegdyś zamieszkiwały Śląsk Cieszyński, a stosunki pomiędzy nimi były niejednokrotnie dalekie od idyllicznego obrazu, jaki obecnie bywa prezentowany przez poszczególne środowiska lansujące pod niebiosa idee multikulturalizmu, zwłaszcza na przykładzie Śląska Cieszyńskiego. Główna bohaterka książki, tytułowa Julka wywodzi się z rodziny włoskich imigrantów ekonomicznym z Tyrolu (Trydentu). Na kartach książki pojawia się porównanie sytuacji panującej na Śląsku Cieszyńskim z podobnym położeniem ludności włoskiej pod austriackim panowaniem w Tyrolu (Trydencie), gdzie stosowana była analogiczna polityka wynaradawiania miejscowej ludności. Z całą pewnością tematykę dzieła możemy przedstawić jako symboliczne ujęcie polsko-włoskiej przyjaźni, zwłaszcza w zakresie wspólnie podejmowanych wysiłków w ramach walk narodowo-wyzwoleńczych, które wymienione narody prowadziły ze wspólnym wrogiem. "Czarna Julka" stanowi najbardziej autobiograficzną pozycję G. Morcinka, w której opisał swoje dzieciństwo i trudności, z jakimi spotykały się wynaradawiane śląskie dzieci w okresie poprzedzającym I wojnę światową. Autor wskazuje na znaczenie edukacji w prawidłowym funkcjonowaniu narodu. Z drugiej strony w "Czarnej Julce" odwzorowane zostało mickiewiczowskie Soplicowo z "Pana Tadeusza", w treści książki G. Morcinek wyraził swoją nostalgię za dawno minionymi realiami, które już nie istnieją. Karwina i Śląsk Cieszyński z okresu dzieciństwa autora stanowiły zupełnie inną rzeczywistość niż ta, która zaistniała w regionie w okresie po doznaniu doświadczeń dwóch globalnych kataklizmów.
2021-08-30 16:45:38
robespierre: Przyszedł, więc po dzwonku pan nauczyciel Skupień i zaczął nas uczyć prześlicznej pieśni o jakimś powstańcu polskim, który szedł drogą i narzekał żałośnie: „Pomoc dajcie mi, rodacy, bo okrutny los mnie nęka…” Jakie to było powstanie, tego nam nie powiedział. Wyjaśnił nam później pan Lizak i dodał, że pan nauczyciel Skupień nie może powiedzieć, bo inaczej wyleciałby z posady w karwińskiej szkole. Każdy bowiem nauczyciel w Karwinie otrzymuje osobny dodatek do pensji, z tym że nie będzie pomagał górnikom i prowadził ich teatrów amatorskich, nie będzie chodził do polskich towarzystw i na polskie zgromadzenia, nie będzie uczył polskich pieśni w chórach robotniczych, a będzie dobrze, jeżeli stanie się członkiem „Nordmarku” i „Schulvereinu”.
2021-08-30 16:46:34
robespierre: Michnik był „nordmarkowcem”, nosił w klapie marynarki jakaś strasznie niemiecką odznakę, pozdrawiał innych „nordmarkowców”, czyli pisarczyków z kopalni, słowem „heil” – i kupował zapałki tylko nordmarkowskie. Na pudełku była nalepka, a na owej nalepce był wymalowany jakiś dziwny człowiek w bufiastych spodniach, z ogromnym czarno-czerwono-żółtym sztandarem, a pod sztandarem pięknie rozwiewanym przez wiatr biegł pokrzywiony napis: „Gedenke, dass du ein Deutscher bist!” Jak nam Julka wytłumaczyła, tamten człowiek, w bufiastych spodniach, w kapeluszu z dużymi, strusimi piórami, i z tym niemieckim sztandarem, nawoływał, by każdy pamiętał, iż jest Niemcem. Powiedziała jeszcze więcej. Skąd miała tyle wiadomości – nie wiem. Pewnością od pana Lizaka. Powiedział więc, że czysty dochód z tych nordmarkowskich zapałem jest przeznaczony na zakładanie niemieckich szkół tam, gdzie są polscy Ślązacy, by ich zniemczyć. Podobnie jak jakiś tyrolski „Sudmark” zniemczył rodziców jej matki, którzy byli Talianami i nazywali się Bogniatti. Jej matkę też zniemczył, bo chodziła do takiej sudmarkowskiej szkoły, gdyż włoskiej nie było.
2021-08-30 16:46:52
robespierre: Skupień zaś nosił pod klapą marynarki odznakę „Macierzy Szkolnej Księstwa Cieszyńskiego”, lecz ukrywał ją, bo pan graf Larisch z panem inspektorem Dostalem wyrzuciliby go z karwińskiej szkoły. Julka zdołała wyśledzić tę odznakę, gdy Skupieniowi czyściła marynarkę powalaną kredą. Gustaw Morcinek „Czarna Julka”.
2021-08-30 17:16:41
robespierre: W książce pt. „Łysek z pokładu Idy”, adresowanej głównie do młodszych czytelników, G. Morcinek przedstawia sytuację i pracę zwierząt we współczesnych sobie kopalniach. U schyłku życia pisarza w Polsce ostatnie konie pracowały jeszcze w górnictwie. Autor w swym opowiadaniu jako kluczowy przedstawia wątek przyjaźni pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, tytułowym Łyskiem i górnikiem. Czytelnik jest uświadamiany, iż bracia mniejsi są istotami czujący i cierpiącymi w sposób porównywalni do ludzi, choć przez „koronę stworzenia” bywają niedoceniani, a nawet gorzej krzywdząco traktowani. Lektura książki u czytelnika niewątpliwie kreuje wrażliwość na cierpienie i los zwierząt. „Łysek z pokładu Idy” należy do najbardziej spopularyzowanego i znanego dzieła autora, z którym bywa kojarzony. Z kolei w książce pt. „Legendy i baśnie” skoczowski pisarz przedstawia ludową tradycję Śląska Cieszyńskiego. Wartki i delikatnie inkrustowany porzekadłem lub piosenką ludową styl baśniowych zapisów Morcinka jest świadectwem wielkiego kunsztu pisarskiego, umiejętności pójścia na trudy i wielki kompromis z autentyczną sztuką ludową, której skoczowski pisarz nie chciał ulepszać, ani poprawiać nadmiernym liryzmem, nadmiernym kondensowaniem tematu czy skrótem.
2021-08-30 17:43:57
robespierre: Warte uwagi są również „Dwie korony” G. Morcinka. Autor w książce przybliża czytelnikowi losy ojca Maksymiliana Marii Kolbego, niezwykle charyzmatycznego i wpływowego franciszkanina, którego apogeum działalności przypadło na okres poprzedzający II wojnę światową. Relacja G. Morcinka jest niezwykle cenna, ponieważ skoczowski pisarz pokoleniowo był rówieśnikiem zakonnika, doznał podobnych doświadczeń dziejowych (osadzenie w obozie koncentracyjnym), znał realia epoki, stąd doskonale mógł odtworzyć i wczuć się w sytuację zakonnika. Dzieło poświęcone założycielowi klasztoru Niepokalanów wydane zostało tuż po zakończeniu II wojny światowej, zatem wspomnienia z okresu wojny i okupacji, a także postawa ojca Maksymiliana w czasie pobytu w obozie były świeżo utrwalone w pamięci. Warto zwrócić uwagę na poglądy wyznaniowe autora „Dwóch koron”. Morcinek był zdystansowany wobec nauczania i dziejowej roli Kościoła, w związku z czym jego świadectwo na temat życia i działalności ojca Maksymiliana Marii Kolbego wydaje się nieco bardziej obiektywne i godne uwagi. Zdaje się, iż Gustaw Morcinek został pierwszym biografem wyniesionego na ołtarze. Nie bez powodu zazębiają się ze sobą roczne związane z życiem G. Morcinka i ojca Maksymiliana.
2021-08-30 18:04:27
święty_Patryk: donuś odtwarzacz ci się zaciął na morcinku, postukaj lekko w czółko a jak nie pomoże to zresetuj, po kabelku do każdego ucha i drugie końce do gniazdka
2021-08-30 18:24:43
robespierre: G. Morcinek był postacią nietuzinkową, zasłużoną dla krzewienia lokalnej śląskiej świadomości, która od swego zarania związana jest ze specyficznym, ludowym wymiarem polskości. Stąd twórczość skoczowskiego autora, pomimo upływu lat nie traci na aktualności. Współczesne postrzeganie polskości, podobnie jak dawniej, ma niezwykle elitarny i ujednolicony charakter. Doświadczenia Ślązaków niejednokrotnie nie wpisują się w szablonowe postrzeganie "Polaka" przez ogół, stąd ludność śląska bywa niezrozumiała dla mieszkańców innych regionów Polski i przez nich krzywdząco postrzegana jako kulturowo i politycznie obca. Morcinek gloryfikuje polską kulturę ludową w jej śląskim wymiarze i tę przedstawia jako atrakcyjniejszą alternatywę wobec tej powszechnie prezentowanej wizji polskości. W twórczości Morcinka Polak jest uczciwy, zaradny, pracowity, przedsiębiorczy, wywodzi się z ludu i nie uznaje uprzywilejowania. Jakże to odmienny obraz wizerunku Polaka lansowanego w szkolnym nauczaniu, jako zubożałego w konsekwencji powstań szlachcica, tułającego się po świecie, pogardzającego chłopem (chamem) i poświęcającego się za sprawę i wolność innych narodów, bez spodziewanej wzajemności. Dlatego dorobek G. Morcinka i obecnie zasługuje na uznanie. Problematyka śląskiej tożsamości jest do dziś zagadnieniem nierozwiązanym i współcześnie również stanowi pożywkę pod różnego rodzaju środowiska polityczne o antypolskim wymiarze.
2021-08-30 19:41:37
najśw.patyk: swiety patryk jak chcesz to ci zastukam do twojej pustej pały ? czy juz krzysio mm cie stuka ale w odbyt ?
Musisz się zalogować, aby móc wystawiać komentarze.
Nie masz konta? Zarejestruj się i sprawdź, co możesz zyskać.
To również może Ciebie zainteresować:
Ostatnio dodane artykuły: